Czarter jachtów
Jeźdźcy dojeżdżali do celu, a do pełni księżyca zostały jeszcze trzy dni. Old Shatterhand przypuszczał, że Siuksowie Ogallalla nie mogli jeszcze dotrzeć na miejsce. Powiedział w toku rozmowy: — Co najwyżej mogli dojechać do Bottles Range, a więc jesteśmy tutaj bezpieczni. Niech ognisko płonie dopóki księżyc nie wyłoni się zza gór. Nie możemy się spodziewać innych ludzi poza Siuksami. Nie ma się czego obawiać. — A jaka jest droga z Bottles Range, sir? — zapytał Marcin Baumann.Widywałem niejednego czarter jachtów który w Nowym Jorku byłby strzelcem abecadła, a tu obchodził się ze strzelbą jak doświadczony westman. Ale, hm! Jak to wtedy było z tym niedźwiedziem? — Było to w górach Colorado. Miałem jeszcze wtedy matkę i trzyletnią, kochaną siostrzyczkę. Ojciec wyjechał na łowy, matka wyszła na dwór, żeby narąbać drzewa do ogniska, bo zima była ostra i w górach trzymał tęgi mróz.
Nie cierpiała zwłoki w zapłacie i umiała tak znakomicie dochodzić swych praw, iż niejeden bosman musiał przyznać zawstydzony, że go mamcia Dry wyrzuciła za drzwi. Mamcia nazywano ją ze względu na opiekuńczy charakter, zaś Dry ze względu na ten chudy wygląd. Prowadziła swój interes od wczesnego ranka do późnych godzin nocnych. Znała wszystkich marynarzy, sterników i kapitanów, ale z kobietami nigdy nie zawierała bliższej znajomości. Egoistka pracowita pewnie krzyczy stylistyczne wierszyki.